Dziś chcę podzielić się z Wami bajką, której napisanie było moim zadaniem domowym podczas modułu Psychologii Doświadczeń Subiektywnych odnośnie archetypów i zmiany wzorców.
Dawno, dawno temu w dziupli pełnym trzmieli, narodziła się Gąsienica, która nie przypominała w niczym otaczających ją towarzyszy.
Gąsienica od początku stała się powodem wielu żartów i drwin, głównie ze względu na różniący ją od trzmieli wygląd oraz nieumiejętność latania i zapylania kwiatków.
Codziennie próbowała nawiązać kontakt z otoczeniem, ale każda z tych prób kończyła się niepowodzeniem i jeszcze większym uczuciem osamotnienia.
Gąsienica z każdym dniem traciła zaufanie do siebie, wierzyła, że rzeczywiście jest z nią coś nie tak i coraz bardziej oddalała się od siebie. Uwierzyła, że nie jest wystarczająco dobra i potrzebuje ciężko pracować, aby zdobyć uznanie środowiska.
Uważała, że tylko na zewnątrz i w relacjach z innymi można odnaleźć szczęście i poczucie akceptacji.
Niestety była bardzo skupiona na oczekiwaniach innych, w ogóle nie zastanawiając się nad swoimi potrzebami i tego, czego ona tak naprawdę chce.
Mało tego, codziennie przez wiele godzin próbowała nauczyć się sztuki latania, niestety bez powodzenia, co sprawiało, że jej frustracja i wewnętrzne napięcie coraz bardziej dawało o sobie znać.
Pewnego dnia gąsienica rozchorowała się i przestała jeść.
Wezwano wielu „trzmielowych” lekarzy, niestety nikt nie mógł postawić prawidłowej diagnozy, twierdząc, że to nieznana im gąsienicowa choroba autoimmunologiczna i nie ma nią jeszcze lekarstwa…🙂🙃
Stan gąsienicy bardzo się pogarszał, pod jej skórą rozwinęła się poczwarka, która pewnego dnia wyłoniła się na powierzchnię. Gąsienica zapadła w bardzo spokojny sen myśląc o tym, że nie jej przeznaczeniem było stać się czymś innym.
Wszyscy byli bardzo zaniepokojeni i nie dawano gąsienicy dobrych rokowań na przyszłość.
Minęło wiele dni i wciąż nie było kontaktu z gąsienicą, aż pewnego dnia usłyszano głośny płacz dochodzący z jej dziuplowej komnaty….
Zastano ją zalaną łzami, w przeogromnej rozpaczy.
Ta, budząc się, poczuła ogromny ciężar na swoich plecach i nie mogła ruszyć z miejsca, myśląc, że to już koniec jej dni.
Z wielkim wysiłkiem poruszyła swoimi niebieskimi skrzydłami, a kokon pękł.
Na powierzchnię wypłynęło wiele emocji, wewnętrznych rozterek, nieprzepracowanych traum.
Gąsienica czuła, że już nie ma siły walczyć i postanowiła zmierzyć się sama ze sobą.
Postanowiła wziąć odpowiedzialność za to jaka jest, związany z tym ciężar, przepracować trudy dzieciństwa i spotkać się ze swoją niedoskonałością.
To był trudny i bardzo intensywny czas.
Jednak po jakimś czasie gąsienica zauważyła, że mimo ciężaru jako nosi ze sobą, w jej wnętrzu robiło się jakoś lżej.
Niebieski motyl wciąż poruszał się na swoich odnóżach, które nadwyrężały jego siłę. Wierzył, że wciąż jest gąsienicą i tak też postępował.
Z każdym dniem odczuwał ciężar dźwigania własnych skrzydeł i często wracały negatywne myśli z przeszłości. W swojej desperacji zaczął rozpaczać.
W tej scenerii podszedł do niego jeden z trzmieli zachwycając się nad jego pięknem.
– Co się dzieje? Dlaczego tak płaczesz?- zapytał
– Nie mam już siły, aby dalej kroczyć z tym ciężarem na moich barkach.
– To dlaczego nie użyjesz swoich skrzydeł?
Motyl spojrzał zdziwiony.
– Nie umiem latać.
– Jak to? – zapytał trzmiel. Męczysz swoje odnóża, nie używając skrzydeł – dodał szybko i odleciał.
Motyl przysiadł na chwilę i głęboko zastanowił się nad tymi słowami.
Zamknął oczy, rozłożył skrzydła i poczuł, że są jego częścią. Poczuł wiatr w skrzydłach, lekkość i wkrótce zorientował się, ze frunie.
Lot był znacznie prostszy niż przebieranie odnóżami, chociaż musiał jeszcze bardziej dopracować technikę.
Gąsienica zorientowała się, że jest 🦋.
Musiało minąć trochę czasu zanim odkryła, czym są skrzydła i w jaki sposób z nich korzystać.
Potrzebowała pomocy, aby dostrzec jaką drogę przeszła we własnej transformacji i jak lekko można żyć, jeśli sobie samej na to pozwoli.
Czasami mamy w sobie więcej mocy niż możemy dostrzec.
Tracimy energię, przeciwstawiając się zmianom, skupiając na przeszłości.
Najważniejsza prawda jest głęboko w nas.
Odkryjemy tę prawdę jak będziemy na nią gotowi 🦋
Chętnie Ci potowarzyszę w Twojej prawdzie.
ELiza